piątek, 21 lipca 2006

Przełomowa Wielkanoc

__________________________________________________

Oto wiersz wielkanocny, który napisałam dziesięć lat temu. Szkoda, że nie słyszycie jego nagrania! Na tle muzyki gospel deklamuje Marta Kieć-Gubała.
I to jak deklamuje! Aż dech zapiera!

Wielkanocny Gospel Show
w sydnejskim Town Hallu


Przypomnienie zaszłego słońca
rozbłysło - jak w przedostatnim akcie istnienia -
na piszczałkach organów sydnejskiego Town Hallu.
Znad miasta słońce już dawno odeszło,
wewnątrz, zmartwychwstała chwila pożegnania.

Anglo-języczne szepty dochodzące zewsząd
rozlały się w nieprzychylnej ciemności.
“Nie należę tutaj...” - zatyka myśl w pół urwana.
“Nie należę nigdzie... ani do kiedyś ani do teraz,
ani do żadnej przyszłej chwili, która Jego jest.”
Córka siedzi wewnątrz swego świata,
mojego nigdzie już nie ma...

Kate Ceberano, w dławiącej gardło pieśni
cierpi z umierającym Chrystusem.
Po stopniach melodii schodzi w dół,
coraz niżej, niżej... aż na samo dno rozpaczy
- tym bardziej przejmującej, że zduszonej,
że bez krzyku.

Blada dziewczyna z zawieją hebanowych włosów,
rozwija udręczonego, czarnego bluesa
kołującego nieokiełznanym tumanem
nad rozemocjonowaną salą.
Chóry poddając się transowi falują jak wzburzona woda.
Krzyk grubej murzynki, która śpiewa z głębi siebie
porywa ulegających nadziei
i podnosi wołanie pragnącego Boga człowieka,
do samego niewzruszonego sklepienia!
Zdawałoby się, że go rozniesie!!!

I na burzy oklasków - bezsilnie zamiera...

(Wielka Sobota, 6 kwietnia 1996r.)


Ale nie dajmy się smutkom tego święta śmierci i zmartwychwstania. Wszystko kołem się toczy.
Tak jak słońce: wschodzi, zachodzi i znowu od nowa...


Ja też wtedy myślałam, że nie mam swojego miejsca na ziemi. A teraz przyzwyczaiłam się i nie jest mi źle...

Sydnejski Town Hall sfotografowała moja córka Selma Celejewska.

_____________________________________________